- A co takiego- Czy miała pani
skup złomu |Belamy meble dziecięce |reklama w internecie gdańsk
„— A co takiego
— Czy miała pani kiedyś psa
— Miałam jamniczkę, wabiła się Liii, to mi zdechła. Weterynarz mówił, że to wątroba. Noo śmieszna rzecz.
— A czy droga pani, madame Sztajs, nigdy nie próbowała dzwonić nad jej uchem
— Dzwonić — popatrzyła znad swej koronkowej roboty nie na niego jednak, lecz znacząco na jego kieliszek. — Noo a czym dzwonić
— Ano, dzwoneczkiem
— A po co bym miała to robić
— Podobno jak się psa przyzwyczai do dzwonienia, to potem mu ślinka cieknie. Ha, tak słyszałem.
— Jak się piesek ślini, to to nieprzyjemnie. Nie można go wziąć na kolana...
— Nie o kolana chodzi, madame Sztajs! — Wachicki wciąż opierał się o ladę. — Jest taki cyrk Pawłowa. Nie wiem, czy pani kiedy go oglądała
— Najlepsze cyrki to braci Staniewskich.
— Cha, ma pani rację, ale cyrk Pawłowa to też klasa. Proszę sobie wyobrazić, Ha... — wychodzi na arenę klown przebrany za starego profesora w okularach i z siwą brodą i prowadzi na smyczy pieska. A w drugiej ręce trzyma dzwon.
— No i co dalej
— No i dzwoni...
Nonsens, pomyślał jednocześnie. Jasne — o żadnym profesorze Pawłowie, o jego eksperymentach oraz o odruchu warunkowym pani dzierżawczyni nigdy słyszeć nie mogła. Więc cały ten jego ogólnikowy sposób mówienia był niewypałem. Niedorzeczność, pomyślał znowu. Ale wciąż czuł się rozdrażniony.“(5)
Promocje mBanku z emarhouse.pl |przynęty |Szkolenia Biznesowe
„— A co takiego
— Czy miała pani kiedyś psa
— Miałam jamniczkę, wabiła się Liii, to mi zdechła. Weterynarz mówił, że to wątroba. Noo śmieszna rzecz.
— A czy droga pani, madame Sztajs, nigdy nie próbowała dzwonić nad jej uchem
— Dzwonić — popatrzyła znad swej koronkowej roboty nie na niego jednak, lecz znacząco na jego kieliszek. — Noo a czym dzwonić
— Ano, dzwoneczkiem
— A po co bym miała to robić
— Podobno jak się psa przyzwyczai do dzwonienia, to potem mu ślinka cieknie. Ha, tak słyszałem.
— Jak się piesek ślini, to to nieprzyjemnie. Nie można go wziąć na kolana...
— Nie o kolana chodzi, madame Sztajs! — Wachicki wciąż opierał się o ladę. — Jest taki cyrk Pawłowa. Nie wiem, czy pani kiedy go oglądała
— Najlepsze cyrki to braci Staniewskich.
— Cha, ma pani rację, ale cyrk Pawłowa to też klasa. Proszę sobie wyobrazić, Ha... — wychodzi na arenę klown przebrany za starego profesora w okularach i z siwą brodą i prowadzi na smyczy pieska. A w drugiej ręce trzyma dzwon.
— No i co dalej
— No i dzwoni...
Nonsens, pomyślał jednocześnie. Jasne — o żadnym profesorze Pawłowie, o jego eksperymentach oraz o odruchu warunkowym pani dzierżawczyni nigdy słyszeć nie mogła. Więc cały ten jego ogólnikowy sposób mówienia był niewypałem. Niedorzeczność, pomyślał znowu. Ale wciąż czuł się rozdrażniony.“(5)
Promocje mBanku z emarhouse.pl |przynęty |Szkolenia Biznesowe